Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego - Z frazeologią za pan brat
18 lutego młodzi pasjonaci języka polskiego zmierzyli się ze związkami frazeologicznymi, które są bogactwem polszczyzny. Nie brakło im oleju w głowie i nie zadzierali nosa, nie stroili fochów, a robota paliła im się w rękach, ogarnęła ich szewska pasja. Wiedzieli, że bez pracy nie ma kołaczy, a pieczone gołąbki nie lecą same do gąbki. Nie siedzieli z założonymi rękami, wzięli byka za rogi, dzielili włos na czworo, rozwiązały się im języki, każdy wtrącał swoje trzy grosze, ale nie darli kotów. Dali szczupaka w związki frazeologiczne, na szczęście nie spadli z deszczu pod rynnę, ale wyszli z boju z tarczą, czuli się jak ryby w wodzie. Wystarczyło pójść po rozum do głowy (lub zanurzyć się w słowniku) i sukces był w zasięgu ręki, takie wyzwanie to dla nich bułka z masłem. Ten dzień nie podciął im skrzydeł i nie był to słomiany zapał, wręcz przeciwnie, nie bez kozery mają głowy na karku.
Nie upłynęło wiele wody w rzece, a wypłynęli na szerokie morze. Chodzą słuchy, że nie spoczną na laurach.
W pewnej chwili słychać było ogromny huk – to kamień spadł z serca polonistki, z takimi uczniami można nawet konie kraść.
Mucha nie siada.
